Untitled design (4)

Du ju spik inglisz?

Niektórzy  twierdzą, że chodzi o 50% zniżki studenckiej, pięć dodatkowych lat na utrzymaniu rodziców czy poznanie nowych ludzi. Ja jednak uparcie powtarzam, że główną ideą studiów jest NAUKA. Ile z tego wykorzystamy w prawdziwym życiu? Myślę, że to temat na osobny wpis, dziś nie będzie biadolenia na przedmiot o nazwie “etyka” (miała być religia bez Boga i oceny za zeszyt, a były definicje argumentacji etycznej i relatywizmu moralnego. POZDRAWIAM MÓJ WYDZIAŁ: WPIA NA ZAWSZE). Moim zdaniem najbardziej przydatnym oraz jednocześnie zaniedbywanym przedmiotem jest lektorat z języka obcego.

Pamiętam ostre kucie w liceum – pisanie, mówienie, słuchanie, czytanie. Duża ilość materiału, stres i zgrzytanie zębami. Studia to wakacje i odpoczynek od języka, na pierwszym roku byłam zdziwiona, że można mieć takie luzy na zajęciach. Zdaję sobie sprawę, że problem ten nie dotyczy wszystkich uczelni w Polsce, ale mnie i wielu moich znajomych tak (a pytałam o to ludzi z różnych wydziałów). Mam wrażenie, że do matury z języka angielskiego umiałam znacznie więcej niż teraz. Po dwóch latach zdobywania wykształcenia wyższego posługuję się tylko podstawowymi czasami i zwrotami. Dlaczego tak się stało? W ramach lektoratu wałkowane jest tylko słownictwo specjalistyczne – zakłada się, iż wszystko inne zostało przerobione w szkole średniej i nie ma powodu by do tego wracać. BŁĄD. Wiedza raz zdobyta nie pozostaje w głowie na zawsze, czasem ulatnia się 15 minut po egzaminie. Wiem jak po angielsku jest “zniesławienie”, “podpalenie”, “czynsz” ale co mi po tym jak np. nie potrafię zbudować zdania w czasie zaprzeszłym?

angielski
Jedna z nielicznych rozmów gdzie nie zrobiłam literówki i nie jest wstyd pokazać.

Czy wina leży wyłącznie po stronie uczelni? Oczywiście, że nie. Na kurs językowy mnie nie stać, ale mogłabym we własnym zakresie zakuwać. Chciałam tylko głośno powiedzieć: wolałabym być zmuszana przez wykładowców do rycia przydatnego angielskiego niż etyki – zupełnie bezsensownego zapychacza planu zajęć. Jak sytuacja wygląda na twoim wydziale? Może język obcy nauczany jest w sposób ciekawy i rozwijający? Podzielcie się swoją opinią w komentarzu – chętnie odzyskam wiarę w edukację.

Foto: Vincent Brown CC BY-SA 2.0

  • Pingback: Du ju spik inglisz? | nie śpię()

  • burywilk

    Jak zazwyczaj się z Tobą mniej, lub bardziej zgadzam, tak teraz nie za bardzo.
    Etyka jest jak najbardziej potrzebna, tak w codziennym życiu, jak i na uczelni i w biznesie. Powiedziałbym więc, że wręcz jej brakuje w społeczeństwie. I etyka sama w sobie ma być właśnie wolna od religii. Relatywizm moralny- wiedza o nim jest jak najbardziej wskazana, bo nie wszyscy wyznają te same wartości. Chyba, że mówimy tu w znaczeniu filozoficznym o relatywiźmie moralnym Immanuela Kanta, to wtedy istotnie to by bardziej pasowało do zajęć z filozofii.
    Nie zgadzam się jednak z Tobą, że etyka to zapychacz zajęć. Wprost przeciwnie. Choć oczywiście wiele zależy od tego, jak ten przedmiot jest prowadzony. Jak jest wprowadzony na siłę, a wykładowca nie bardzo ma o nim pojęcia, to istotnie lepiej, by go nie było. Zupełnie inaczej jest, jeśli wykładowca ma pojęcie o etyce, koncepcjach etycznych i moralnych i miał do czynienia z filozofią, psychologią i socjologią. Wtedy takie zajęcia nie tylko mogą wiele wnosić dla ludzkich umysłów, co w ogóle być ciekawe.
    Co do języków, to tak trochę pół na pół. Znowu pytanie po co ma być dany język. Jak studiowałem filozofię, to mi wmuszano podstawy klasycznej greki. W teorii miałem czytać po tym Homera i Platona w oryginale. W praktycę nie znam choć jednej osoby, co by po tym czytała nawet krótkie teksty- na coś takiego trzebaby w ogóle osobnych studiów, lub kursów. Najlepsze jest to, że po takich zajęciach potrafię powiedzieć, że Homer kształcił młodzież grecką, a nie znam podstawowych form grzecznościowych w tym języku.:P Co znaczy, że Homer byłby ze mnie niezadowolony:D
    Oczywiście co innego starożytna greka, a co innego współczesny angielski. Ale znowu, pytanie do czego ma Ci to być potrzebne? Jeśli za granicę, lub do komunikacji z osobami nie znającymi polskiego, to jak najbardziej. Ale jeśli tak dodatkowo na uczelni, czy w firmie, to już na danych studiach niekoniecznie to jest potrzebne- chyba, że językowych lub biznesowych, oraz na takich, gdzie zajęcia odbywają się w różnych językach. Więc nie zawsze jest to takie oczywiste- zależy od studiów.

  • Pingback: datingnzcougar.info()

  • Pingback: 4sf8399dedf47934722b63.com()

  • Pingback: notehub.org on this page dAUoN()

  • Pingback: notehub.org visit web page dmQnp0()

  • Pingback: notehub.org()

  • Pingback: notehub.org()

  • Pingback: notehub.org click to find out more JuDQ9p()

  • Pingback: notehub.org()

  • Pingback: click()

  • Pingback: notehub.org()

  • Pingback: notehub.org visit the page()

  • Pingback: page()

  • Pingback: notehub.org link to a continuation Kp73f()

  • Pingback: notehub.org()

  • Pingback: notehub.org()

  • Pingback: notehub.org read further()

  • Pingback: click to to learn more()

  • Pingback: visit web page()

  • Pingback: more info()

  • Pingback: notehub.org find out more()